sobota, 8 marca 2014

bolesny śpiew skowronka


nie wiem dlaczego ale znowu nawiedzają mnie koszmary minionego lata...
znowu jestem w tym samym miejscu...łzy leją się ciurkiem po policzkach...krzyki, które rozdzierają gardło a jednak ich nie słychać bo są  tłumione ręką... pomimo nocy i mroku w tym miejscu jest jasno. Róż szczypie w oczy .
Za cienkim materiałem śpiewają ptaki...już świta...
Przyroda budzi się do życia nie świadoma , że właśnie wtedy, zostało mi one odebrane...
Znowu gapię się w ścianę ... nie wiem ile czasu minęło...
Tak jak wtedy....
Pustka...tak jakbym przestał istnieć.
Patrze w niebieskie morzę w którym tonęłam z miłości...teraz topię się z bezsilności , żalu i bólu...
Już po wszystkim...
Zapuchnięte oczy...słone łzy które rozmywają makijaż...szukanie przyjaciół...nie ma nikogo obok mnie...
W tym skowronkowym śpiewie na zewnątrz  jest wyczuwalna obecność Boga...który cierpi razem ze mną...
''Zabierz mnie....zabierz mnie i ukryj gdzieś...zanim sama ukryje się w ciemności i mroku . Za moją granicą ...gdzie nie ma już nic...''













Brak komentarzy:

Prześlij komentarz