-Co Ci jest?
-Nie wiem...-powiedziałam zamyślona, nagle złapał mnie potężny skurcz, uroniłam łzę, zgięłam się w pół.''Co się kurwa dzieje?!!'' Spojrzałam na telefon, 4 nieodebrane połączenia od mamy. Dzwonię. Odbiera drżący kobiecy głos. Słyszę w słuchawce:''Karetka zabrała Magdę do szpitala do Łasku...''
Wiedziałam że coś jest nie tak...czułam to... dosłownie..
-Magda znowu wymiotowała, chudnie z dnia na dzień...
Spoglądam w sufit.. ''Boże Ty na prawdę to widzisz? Co ona Ci zrobiła? Jak już ma ktoś cierpieć to niech kurwa będę to ja!''
-Jutro jadę do niej. Kocham Was , trzymajcie się.-rozłączyłam się.
Wychodzę na sklep.''Karolina idź na kasę obsłużyć klientkę. ''. Idę. Łzy lecą mi ciurkiem po twarzy, wycieram je szybko.
,,-Dzień dobry.-skanuję produkt, uśmiecham się prowizorycznie.- Dobieramy do sukieneczki dodatki ? Polecam kolczyki i naszyjnik, są w świetnej cenie.''
,,-Nie, dziękuję''.
Podaję kwotę. Kobieta w czarnych włosach daję pieniądze.
''-Paragonik, zapraszamy ponownie i miłego dnia''.
Przypadkiem trafiam na swoje odbicie w lustrze. Stoi tam dziewczyna bardzo zatroskana, widać że pali ją ból i troska. Wygląda zupełnie jak nie ja . Jest dużo bledsza, ma ciemne sińce pod oczami i smukła sylwetkę.
Odwracam wzrok, staram się zająć czymkolwiek innym aby tylko nie myśleć o tym połączeniu co przed chwilą odebrałam.
Składam swetry, robie to dokładniej niż zwykle. Wszystko złożone w kostkę. ''Ale pięknie!!!''-mówi Klaudia.
-''dzięki''....
Fajna wersja mojej ulubionej piosenki...


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz